wtorek, 21 lipca 2015

Changes, changes... (about hair - again)


   Na blogu poruszam różne tematy. Dzięki statystykom zauważyłam, że sporo czytelników trafia na zycienienabogato.blogspot.com, szukając w sieci informacji o włosach (a dokładniej tanich i dobrych usługach fryzjerskich). Przyznaję, kilka tekstów o tym się pojawiło. Dziś po raz kolejny chcę się z Wami podzielić relacją z salonu fryzjerskiego. Nie będzie to jednak wyłącznie opis powstawania nowej fryzury. W poście znajdziecie również rzetelne informacje na temat preparatów przyspieszających wzrost włosów. Działają czy nie? Zachęcam do przeczytania.


Od początku…

 

  Zawsze miałam długie włosy. Raz bardzo długie, innym razem do ramion – ale nie krócej.  Nigdy też nie rozważałam posiadania krótszych. Bob, lob i inne wymysły stylistów fryzur mnie nie przekonywały (i szczerze – nadal przekonana nie jestem ;)). Moje włosy sporo jednak w ostatnim czasie przeszły: zmiana koloru z brązu na blond i odwrotnie, krótka, ale bardzo obciążająca ich kondycję przygoda z rudym, suszarka, prostownica, spore ilości pianki. Efekt – nie trzeba chyba pisać. Włosy były w słabej kondycji, o czym świadczył chociażby fakt, że farba bardzo szybko się wypłukiwała. Nie pomagały odżywki, maski i inne specyfiki. Niestety włosy zaczęły się też kruszyć. Teoretycznie nadal były długie. Praktycznie – cały czas związane, gdyż rozpuszczone były oklapnięte i bez życia. W tym kluczowym dla moich włosów momencie dostałam zaproszenie do jednego z warszawskich salonów fryzjerskich na metamorfozę. Spodziewałam się, że będzie sugestia ścięcia włosów i w pewnym stopniu mogłam się na to zgodzić.  Przed dniem 0 byłam na konsultacji, gdzie uzgadniałam z fryzjerem, co zrobimy. Ustaliliśmy, że włosy będą w naturalnym kolorze blond z delikatnym cieniowaniem koloru – ombre. Uzgodniona długość – do ramion. Trochę krótko, ale byłam w stanie to zaakceptować. W końcu trzeba spróbować wszystkiego:) Odpowiadało mi to.




  Niestety podczas metamorfozy coś poszło nie tak. Początkowo włosy miały satysfakcjonującą dla mnie długość, ale wtedy fryzjer zadał mi pytanie: „czy może być z tyłu minimalnie krócej?” Odpowiedziałam jednym słowem: „MINIMALNIE”. Gdybym wtedy wiedziała, co się za chwile stanie, powiedziałabym stanowczo „NIE!”. Na podłogę spadło sporo włosów, nie nazwałabym tego minimalnym przycięciem. Gdy spojrzałam w lustro, nie mogłam uwierzyć – włosy sięgały do brody! No, może były troszkę dłuższe. Zadowolona nie byłam (mówiąc delikatnie), nie obyło się bez rozmowy z fryzjerem. Jednak atmosfera, która panowała wtedy w salonie, skutecznie rozładowała napięcie. Dostałam lampkę wina i instruktaż, jak układać krótsze włosy. 


Zmiana była bardzo duża. Zdjęcie, które zrobiłam 2 dni po wizycie w salonie:


Poprzednią długość możecie zobaczyć w innym wpisie.

Wizyta w salonie, poza oczywistym minusem, miała też plusy:

 - szczerze przyznaję, że włosy trzeba było skrócić (może nie aż tak, ale trzeba było),

- miałam piękny, naturalny odcień włosów. Naprawdę, kolorem byłam zachwycona.

  Jednak, co najważniejsze  – we włosach do brody czułam się źle. I tu wkracza odwieczne pytanie: „co robić?”. Możliwości są w zasadzie dwie: przedłużyć lub zostawić, jak jest. Początkowo chciałam jak najszybciej wrócić do długich włosów. Pożyczyłam nawet włosy typu Clip In od koleżanki (swoją drogą jak to brzmi?! Pożyczyć włosy. Sama nie wierzę, że tak było ;)) Na szczęście okazały się za ciemne, a nie chciałam wydawać 200 PLN na włosy, które posłużą mi ok. 3 miesięcy. Postanowiłam więc przyzwyczaić się do nowej fryzury i przy okazji przetestować na sobie preparaty na przyspieszenie porostu włosów. Na szczęście włosy odrastają:) Poza tym – czasem warto zdecydować się na zmianę. Jedna długość przez całe życie może się znudzić. 

  Warszawskie salony, w których możecie poddać się metamorfozie włosów, to m.in. Filip Galas, Adavo, Maniewski. Informacji szukajcie na stronach internetowych i fanpage’ach na FB. Osoby, które mają trochę wolnego czasu i są otwarte na zmiany, mogą zupełnie za darmo wyjść z salonu z nową fryzurą. Pamiętajcie, że nie musicie się zgadzać na wszystko, co zaproponuje stylista fryzur. To, że wizyta jest darmowa, nie znaczy, że nie możecie mieć własnego zdania. W końcu to klient będzie nosił tę fryzurę i musi być zadowolony. 

Kilka słów o Clip In

 

  Włosy typu Clip In to świetne rozwiązanie dla kobiet, które chcą zagęścić czuprynę. Do  przedłużenia – też można je wykorzystać, jednak efekt może nie być satysfakcjonujący. Najlepiej używać ich wyłącznie na większe wyjścia. Używane codziennie niestety dość szybko się niszczą. Są to naturalne włosy na taśmie. Można je myć (a nawet trzeba:)), prostować, kręcić, farbować. I trzeba się liczyć z tym, że będą się kruszyć, łamać i wypadać z taśmy. W sieci jest spory wybór tego typu włosów. Oczywiście najlepsze są te naturalne. Przypina się na spinki pod swoimi włosami. Dobrze założone nie odznaczają się i wyglądają jak własne. 

  Zamiast dopinać włosy i czekać, aż moje odrosną, postanowiłam przetestować preparaty na ich porost. Zawsze byłam sceptyczna pod tym względem. Moje włosy rosną ok. 1 cm miesięcznie. Nie wierzyłam, że istnieją środki, żeby ten porost przyspieszyć. A jednak:) Z postem o wizycie w salonie fryzjerskim zwlekałam ponad 2 miesiące. Wynika to z faktu, że chciałam najpierw przetestować preparaty, a dopiero potem je opisać. Myślę, że to już najwyższy czas. Włosy obcięłam pod koniec kwietnia. Od razu rozpoczęłam kurację Jantarem, a następnie drożdżami. 


Jantar

 

Odżywka Jantar kosztuje ok. 12 PLN. Jest całkiem wydajna. Mi jedna butelka wystarcza na 3 tygodnie codziennego stosowania. Dostępna jest w każdej aptece i niektórych sklepach zielarskich. Producent obiecuje wzmocnienie włosów, ich przyspieszony wzrost i ograniczenie wypadania. W zestawie można kupić odżywkę, szampon i mgiełkę. Ja używałam wyłącznie odżywki. Codziennie wieczorem wylewałam kilka kropel na podstawę włosów. Moim celem był szybszy przyrost, dlatego nie rozprowadzałam odżywki na całą ich długość. Pierwsze efekty zobaczyłam już po 2 tygodniach. Pojawiło się mnóstwo baby hair. Co do przyrostu to nie jestem obiektywna. Jantaru używałam razem z drożdżami. Dlatego ciężko mi to ocenić. 

Drożdże

 

O piciu drożdży krążą już w Internecie legendy. Niestety popełniłam ten błąd i sama za bardzo nakręciłam się na niewiadomo jakie efekty. Drożdże to tani i naturalny suplement diety. Opakowanie 100 g kosztuje około 70 groszy. Ja dzielę je na 3 części, co daje trochę ponad 20 groszy dziennie. Tyle płacimy za drożdżową kurację każdego dnia :) Sposób przygotowania drożdży jest banalnie prosty. 1/3 kostki zalewany wrzątkiem, czekamy aż ostygnie i pijemy. Wbrew obiegowym opiniom wcale nie mają złego smaku. Kryzys zaczyna się po około 2 tygodniach. Nie wiem, dlaczego, ale po tym czasie drożdże trochę mi zbrzydły. Na szczęście przełamałam się i teraz piję je bez zastanowienia. Kurację chcę prowadzić przez kilka miesięcy. Na razie minęły dwa. Drożdże trzeba pić codziennie i to jest chyba klucz do sukcesu. 


Efekty po 2 miesiącach stosowania:
 
- ładna cera (ale muszę tu zaznaczyć, że nigdy nie miałam z nią większych problemów),

- dłuższe rzęsy (sama się zdziwiłam! Drożdże działają na rzęsy lepiej niż niejedna odżywka. A moim przydał się taki zastrzyk witamin, gdyż są codziennie traktowane mascarą),


- mocniejsze paznokcie,

- szybszy przyrost włosów (ale bez spektakularnych efektów). Nastawiłam się na 3  cm miesięcznie i niestety się rozczarowałam. Rosną szybciej, ale o jakieś 0,5 cm niż normalnie:).
 
  Próbowałam dwóch marek produkujących drożdże - Drożdże Babuni i Drożdże Domowe. Oba wyroby mogę polecić - smak mają identyczny. Drożdże Babuni lepiej się kruszą, co ma swoje plusy i minusy. Minusy zwłaszcza przy krojeniu. Natomiast Drożdże Domowe są bardziej mokre. Oba produkty dobrze się rozpuszczają w wodzie. 

  Siła w naturze

 

  Na rynku dostępne są preparaty wspomagające porost włosów. Zanim wydamy pieniądze w aptece, warto się zastanowić nad naturalnymi sposobami, jak właśnie picie drożdży. Miesięczna kuracja drożdżami to koszt ok. 7 PLN. Ponadto naturalne składniki ponoć wchłaniają się lepiej niż gotowe suplementy. Jednak nie każdy ma czas i chęć je pić. W aptekach i sklepach zielarskich dostępne są produkty, niektóre nawet na bazie drożdży. Nie wiem, czy są tak samo skuteczne, ale na pewno mają lepszy smak.

 Przyjrzyjmy się najbardziej znanym produktom.

Humavit N - produkt zawierający drożdże piwne oraz witaminy  B3 i B6. W opakowaniu znajduje się 250 tabletek, w cenie ok. 8 PLN. Co prawda 250 sztuk robi wrażenie, ale zauważmy, że producent zaleca przyjmowanie 2 tabletek 2 razy dziennie. Kuracja wystarcza na 63 dni, czyli 2 miesiące. Cenowo wychodzi rozsądnie. 

Vitapil -  tabletki przeciw nadmiernemu wypadaniu włosów. Cena jest zdecydowanie wyższa i wynosi ok. 30 PLN. Produkt wystarcza również na 2 miesiące. Kiedyś sama je przyjmowałam i mogę stwierdzić, że tabletki działały i wzmacniały włosy.

Skrzypovita - to chyba najbardziej znany produkt na poprawę wyglądu skóry, włosów i paznokci. Zalecana jest dawka od 1 do 2 tabletek dziennie. Opakowanie 80 sztuk kosztuje ok. 20 PLN. Wychodzą także limitowane edycje z np. kremem do rąk gratis. U mnie niestety ten preparat nie przyniósł oczekiwanych rezultatów.

  W niecałe 3 miesiące włosy urosły mi do ramion. Uważam to za całkiem dobry wynik :). Dodatkowo długość typu lob (bo teraz tak się taka fryzura nazywa) jest podobno całkiem modna. W upalne lato krótsze włosy mają swoje zalety. Na pewno nie mam zamiaru ich w najbliższym czasie ścinać. Czekam, aż odrosną, ale krótsze włosy to ciekawe doświadczenie, które niestety wymaga wcześniejszego wstawania :). Krótsze włosy znacznie dłużej układa się niż długie. Co za ironia losu :). Dodatkowo w końcu mogę bezproblemowo wrócić do naturalnego koloru włosów. Przestałam je farbować, a dzięki ombre, odrosty praktycznie nie wyróżniają się. Może po latach farbowania uda mi się zapuścić w 100% naturalny kolor? Zobaczymy.
 
A Wy macie jakieś sprawdzone sposoby na przyrost włosów? Albo (nie)ciekawe doświadczenia z fryzjerami?