piątek, 19 czerwca 2015

It is training day!



  Kaloryfer na brzuchu, smukłe nogi z ładnie zarysowanym mięśniem czworogłowym uda – wiele kobiet zastanawia się, jak to osiągnąć. Otóż przepis jest prosty – odpowiednie ćwiczenia i dieta. Instagram zalewają zdjęcia tzw. motywatorek i niestety tyle samo co zachwytu, jest też narzekań. Najczęstsze zarzuty? „Ona nie pracuje i ma czas na siłownię” albo „jakbym miała tyle pieniędzy, to też bym tak wyglądała”. Po pierwsze, często właśnie ćwiczenia i wrzucanie zdjęć jest ich pracą (w końcu to trenerki), a po drugie, wiadomo, jak to ktoś kiedyś ujął: „nie ma ludzi brzydkich, są tylko biedni”. Odpowiedzmy jednak sobie na pytanie: czy bycie w formie naprawdę dużo kosztuje? A może ludzie w ten sposób tłumaczą swoje lenistwo i brak zaangażowania w sport? Przyjrzyjmy się!

  Trenowanie na poziomie zawodowym jakiegokolwiek sportu to oczywiście zupełnie inna historia. Ja skupię się na zwyczajnym podejściu do sportu, które z powodzeniem może stosować każda kobieta. I nie ma tu wymówek typu „nie mam czasu, bo dużo pracuję”. Wszystko można pogodzić, to tylko sztuka wyboru. W tym wpisie skupię się na sprzęcie do ćwiczeń, ale żeby osiągnąć naprawdę dobre rezultaty, niezbędna jest także dieta. Pomysł na danie po treningu możecie znaleźć w poprzednim wpisie. To jednak temat na oddzielny post. Swoją drogą bardzo wciągnęłam się w temat treningowych posiłków. O tym jednak innym razem ;)

 

Siłownia

 

  Jeżeli chcesz być ładnie wyrzeźbiona i w szybkim czasie zobaczyć efekty, zaprzyjaźnij się z siłownią. Tak – z siłownią. Najwyższy czas zapomnieć o stereotypowych podziałach: siłownia dla mężczyzn, fitness club dla kobiet. To już dawno nieaktualny podział, o ile kiedykolwiek aktualny był. Ważne jest, aby wybrać zajęcia i ćwiczenia w zależności od oczekiwań. Chcesz zrzucić kilka zbędnych kilogramów? Zapisz się na aerobik. Chcesz się rozciągnąć? Dobra będzie joga lub popularny pole dance. A jak chcesz poruszać się przy muzyce, dobrze bawić i przy okazji poćwiczyć kondycję, pomyśl o zumbie. Jednak gdy chcesz mieć ładnie zarysowane mięśnie – udaj się na siłownię. Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby mieszać ze sobą różne dyscypliny. Jeżeli jesteś szczęśliwą posiadaczką karty Multisport lub innego programu tego typu – masz naprawdę spory wybór. Jeżeli nie – wybierz mądrze. W końcu za wstęp na każde zajęcia trzeba płacić. Załóżmy, że wybierzemy siłownię. W tym wpisie skupię się właśnie na niej. Można oczywiście zrobić to drożej – w wersji exclusive lub taniej, a równie skutecznie. Zacznijmy od początku.

 

Siłownia nie taka straszna, jak ją malują

 

  W siłowni znajduje się wiele przyrządów do ćwiczeń: rowerki, ławeczki, prasy, bieżnie itp. Z doświadczenia wiem, że odpowiednio dobrane ćwiczenia lepiej działają na wysmuklenie ud i talii niż niejeden aerobik. Na efekty czeka się znacznie krócej. Jest tylko jedna zasada – trzeba naprawdę ćwiczyć, a nie tylko na siłownię chodzić. Nigdy nie miałam problemów z wagą czy też nadprogramowymi centymetrami, ale zależało mi, żeby wyrobić delikatnie mięśnie. Słowo klucz – „delikatnie”:) Po ok. 2 miesiącach niezbyt forsujących treningów były już pierwsze efekty! O swoim programie ćwiczeń na pewno jeszcze napiszę. Tym razem chcę się jednak skupić na cenach.


  Po pierwsze – karnet.  Wejście na siłownię trochę kosztuje. Watro wcześniej przejść się do wybranej placówki, obejrzeć przyrządy i ich stan. Można rozważyć urządzenie siłowni w domowym zaciszu. Jeżeli mamy zamiar ćwiczyć przez najbliższe kilka lat i mamy w domu trochę wolnego miejsca – to naprawdę dobry pomysł. Przyjrzyjmy się cenom.

  Karnet na siłownię – cena 120 PLN miesięcznie. Wejścia są jednak bardzo często ograniczone np. między godziną 6.00 a 15.00 lub też popołudniami. Znalazłam nawet karnet za 69 PLN miesięcznie, ale niestety trzeba podpisać umowę aż na 12 miesięcy, a i tak okazuje się, że do niektórych placówek wstęp jest dodatkowo płatny. Jednak za kwotę ok. 120 PLN miesięcznie można już znaleźć odpowiednią siłownię, z właściwym sprzętem. Uwaga – czytajcie uważnie regulamin, bo mogą być ukryte koszty.

Przykładowe siłownie i ceny:
Jatomi – już od 69 PLN miesięcznie
Power House – 80 PLN miesięcznie
Global Fitness – 150 PLN miesięcznie

Plusy wynikające z zakupu karnetu:
- większa motywacja do ćwiczeń, w końcu za coś płacimy i szkoda tego nie wykorzystać,
- różnorodność oferowanego sprzętu,
- ciekawi ludzie (kto wie, kogo można spotkać na siłowni ;))
- motywacja w postaci obserwowania innych. Wiadomo nie od dziś, że w grupie ćwiczy się lepiej.

Dodatkowe koszty związane z wizytą na siłowni:
- kilka (2-3) komplety stroju do ćwiczeń. Tu w zależności od marki możemy zapłacić od 100 do kilkuset złotych za komplet. Nie oszukujmy się – na siłowni chcemy ładnie wyglądać. Możemy wmawiać, że chodzimy wyłącznie ćwiczyć, ale każdy wie, że kilka sklepów przeszłyśmy, zanim znalazłyśmy właściwe legginsy, szorty czy koszulkę. I tak samo wiele z nas zwróci uwagę, czy to Adidas, Nike czy może sportowa linia z H&M. Tak już jest. Na siłowni musimy się dobrze czuć, a dobre samopoczucie to często odpowiedni strój.
- buty. Odpowiednie buty na siłowni to podstawa. Ceny są również zróżnicowane. Ważne, aby były wygodne i stabilne.

Możemy się również zdecydować na ćwiczenia w domu. Jeżeli mamy trochę miejsca, warto urządzić małą siłownię. Plusy takiego rozwiązania:
- nieograniczony dostęp,
- zaoszczędzony czas (nie trzeba nigdzie dojeżdżać, wracać itp.),
- komfort psychiczny – nikt nas nie obserwuje (poza domownikami) i nie ocenia. Można ćwiczyć w fajnych szortach, a jak mamy gorszy dzień –  w wyciągniętym dresie ;).

Cena za domową siłownię nie jest niska. Ale jeżeli chcemy ćwiczyć na poważnie – koszty na pewno się zwrócą. Można zacząć od zakupu podstawowego sprzętu i z czasem dokładać dodatkowe elementy. Czasem takie kompletowanie może zając kilka lat, ale warto. Ograniczony sprzęt jest jedynym minusem domowej siłowni. Dlatego warto się dłużej zastanowić nad jego wyborem.

Ławeczka do ćwiczeń – ok. 250 PLN.
Steper – 380 PLN. Ale taki podstawowy można kupić już za 79 PLN. Idealnie sprawdzi się podczas rozgrzewki.
Hantelki – gratis do stepera. Ale można je kupić oddzielnie już za 40 PLN.
Rowerek treningowy – od 300 PLN. Taki porządny z wieloma programami to niestety droższa zabawa – 950 PLN.
 Ławeczka skośna do brzuszków – od 70 PLN.
Do ławeczki trzeba doliczyć zakup obciążników. Ale uwaga – nie za dużo. W ćwiczeniach siłowych dla kobiet nie chodzi o to, żeby zwiększać obciążenie. Tylko o konsekwencję. I o równomierne ćwiczenie poszczególnych partii ciała. Wiele kobiet (w tym ja, z tym, że robię to poniekąd z premedytacją ;)) ćwiczy tylko to, na czym najbardziej im zależy.  A drogie panie - to błąd. Bo ćwiczyć trzeba wszystkie mięśnie:) Sam temat treningu opiszę jednak następnym razem. W zakupie sprzętu najlepiej kierować się materiałem, z którego został wykonany, trwałością. Marka? Wiadomo – dobra marka to często dobry sprzęt, ale nie zawsze. Zwracajcie uwagę na parametry i gwarancję od producenta. 


Ćwiczenia pod chmurką

 

  W Warszawie w wielu miejscach (np. na Polach Mokotowskich, przy Multikinie na Imielinie) powstały siłownie na świeżym powietrzu. Często widzę, że korzystają z nich osoby podczas joggingu (pewnie jako rozgrzewkę lub przerwę w bieganiu) lub osoby starsze ;) Powstanie takich siłowni uważam za świetny pomysł. Po pierwsze są darmowe, a to świetna wprawka dla osób niezdecydowanych. Zanim wydamy pieniądze na karnet, można mieć namiastkę w postaci tego typu siłowni ;) Na świeżym powietrzu, przyjemnie i z korzyścią dla zdrowia.

 

Samemu czy z kimś?

 

  Trener personalny, który ułoży plan ćwiczeń i będzie nam asystował podczas treningu, to wydatek od kilkudziesięciu do kilkuset złotych miesięcznie. Jest to na pewno wygodne, profesjonalne i ciekawe, ale też zupełnie zbędne. Teraz, w dobie Internetu, plan ćwiczeń możemy sobie ułożyć same, o ile wiemy, jakie efekty chcemy osiągnąć. Na forach internetowych jest mnóstwo propozycji ćwiczeń wraz z instruktażem, jak wykonywać je poprawnie. Tak, wiem, pewnie znane „motywatorki” tego nie pochwalą, ale nie dajmy się zwariować. Odrobina chęci i wiedzy wystarczy, żeby samemu właściwie dobrać sobie plan. Pewnie, że z kimś ćwiczy się znacznie przyjemniej, dlatego warto na siłownię chodzić z koleżanką lub partnerem. Wielu personalnych trenerów nie powie nam nic odkrywczego, już na pewno nic, czego nie moglibyśmy sami znaleźć. Wymaga to czasu i zaangażowania, ale warto! Nie mówię, żeby w ogóle unikać usług takich osób, ale też bez przesady.

  Mam nadzieję, że choć trochę przekonałam Was do wizyty na siłowni:)