czwartek, 23 kwietnia 2015

Let's play this game!

  Kto nigdy nie marzył o wielkiej wygranej? Okrągła sumka na koncie może sama w sobie szczęścia nie daje, ale na pewno ułatwia wiele rzeczy. Popularne zdrapki czy gry liczbowe są jedną z wielu okazji do wzbogacenia się:) Ile osób na to liczy? Sprawdźcie tylko, jakie są kolejki w kolekturach, gdy jest któraś z kolei kumulacja Lotto:) Trafić szóstkę nie jest łatwo (chociaż i tacy szczęściarze się zdarzają), dlatego w dzisiejszym poście skupię się na innych konkursach. Czy w ogóle warto grać?

Żeby wygrać trzeba grać!

  Czy warto brać udział w konkursach? Pewnie! Wiele osób jest sceptycznie nastawionych - twierdzą, że wszystko jest ustawione, a konkurs ma na celu jedynie podbicie sprzedaży. No cóż... Takie są prawa rynku. Za każdym konkursem stoi firma, która chce w ten sposób albo zwiększyć rozpoznawalność, albo podnieść sprzedaż. Tak to po prostu działa i nie ma co się temu dziwić. Konkurs musi przynieść korzyści zarówno firmie, jak i jego uczestnikom.

  Kup produkt X, zachowaj paragon i odpowiedz na pytanie. Obecnie większość konkursów opiera się na takim schemacie. I moim zdaniem ma to sens, tylko wtedy, gdy i tak chcemy dany produkt nabyć. Przykład? Farba do włosów. Używam produktów marki X do włosów blond. Widzę, że prowadzą konkurs - fajnie, dodatkowy plus, bo i tak miałam kupić ich farbę. Ale jeżeli miałabym kupić tę farbę wyłącznie dla konkursu - hm... musiałabym albo chcieć komuś zrobić prezent, albo mieć wysoką gwarancję wygranej. W innym przypadku jest to bezsensowne wydawanie pieniędzy. W graniu trzeba potrafić zachować umiar:) Nie każdy konkurs jest odpowiedni dla każdej osoby. 
 
  W ostatnim czasie właśnie na takim schemacie opierał się konkurs "Guseppe Smakomania". W promocyjnych opakowaniach pizzy widniał kod, który należało wpisać na stronie internetowej konkursu, a następnie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego taki, a nie inny smak pizzy powinien trafić do sprzedaży. Kod miałam, bo pizzę lubię, więc postanowiłam spróbować. Nie liczyłam zbytnio na wygraną, ponieważ wszystko wydawało mi się właśnie ustawione. Wystarczyło przeczytać niektóre zwycięskie hasła. Naprawdę nie było lepszych? Czy może jury miało bardzo specyficzne gusta? Wycieczki do Tajlandii (głównej nagrody) nie udało mi się wywalczyć, a szkoda - plaża, słońce i kąpiele w ciepłym morzu by mi się przydały. Dostałam za to wyróżnienie i eKartę do Empiku o wartości 50 PLN. Ponieważ ostatnio pochłaniam znaczne ilości książek - wygrana mnie ucieszyła.

  Dzięki tej wygranej postanowiłam przeanalizować, co ja właściwie w dotychczasowym życiu wygrałam i w jakiego typu konkursach. U mnie najlepiej sprawdziły się zadania na opisanie jakiejś historii. W wymyślaniu haseł lub komponowaniu kolaży nie byłam nigdy dobra, a przynajmniej jury mnie nie doceniło. Za to dzięki kilku zręcznie napisanym historiom udało mi się wywalczyć m.in: bilety do kina, płyty, vouchery do restauracji, kosmetyki. Całkiem sporo się tego uzbierało. 


A jak to wygląda z drugiej strony...

  W mojej dotychczasowej karierze zawodowej kilka razy miałam okazję zasiadać w tzw. jury. Z reguły oceniałam zdjęcia. A jak to wyglądało technicznie? Po zakończeniu konkursu przeglądałam wszystkie (bez wyjątku) zgłoszenia i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że starałam się być obiektywna. Niestety zauważyłam, że ludzie często wysyłają rzeczy bez sensu - źle skadrowane, rozmazane, nieostre zdjęcia to standard. Drugim trendem jest próba "wyłudzenia" nagrody na dziecko. Zdjęcia dzieci w zabawnych czapeczkach są oczywiście urocze, ale w konkursach na najciekawsze zdjęcie z meczu chodzi zazwyczaj o coś innego. Następnie wybierałam miejsce pierwsze, drugie, trzecie i ewentualnie kilka wyróżnień. Oczywiście wybór konsultowałam z pozostałymi jurorami, którzy na chwilę oderwali się od swoich zajęć, żeby spojrzeć na prace szanownych zwycięzców. Jury 3 osobowe - brzmi to wspaniale, ale bardzo często wygląda to właśnie w ten sposób! Czyli jedna osoba wybiera - reszta się zgadza. W mniejszych firmach nikt nie ma czasu, żeby cały dzień wertować zgłoszenia. Przeważnie się zgadzali i informacja o wynikach lądowała w skrzynkach e-mailowych. Dlatego też, gdy sama biorę udział w konkursie, wiem, że nikt za bardzo nie będzie się w to wczuwał.

  Niemniej jednak, uważam, że konkursy są jak najbardziej korzystne. Rozwijają kreatywność. A jak przy okazji uda się coś wygrać, to super. Dlatego, jeżeli konkurs nie jest obłożony licznymi wymogami, zachęcam wszystkich do zabawy! A co powiecie na jakiś konkurs na życiu (nie) na bogato?