piątek, 8 sierpnia 2014

The Leather Story

  Nie tak dawno szukałam ładnych, porządnych mokasynów. Mam w swojej kolekcji ciekawe kolorowe buty z Deichmanna, ale potrzebowałam czegoś uniwersalnego w stonowanym kolorze - najlepiej granatowym lub brązowym. W zeszłym roku udało mi się nawet kupić takie mokasyny za 34 PLN! Przecenione z 79 PLN. Niestety wytrzymały tylko jeden sezon... Gdy założyłam je w tym roku, okazało się, że piętą praktycznie dotykam chodnika. Przeszłam się po kilku sklepach i nic ciekawego nie rzuciło mi się w oczy. Tzn. coś tam było, ale albo fason nie do końca mi odpowiadał, albo kolor, albo cena. W Deichmannie z tych ciekawszych modeli nie było już rozmiarów, a w Ambrze były ładne, ale na porządne nie wyglądały. Ekoskóra dość szybko się niszczy. Znalazłam za to kilka par ładnych balerinek, ale nie jestem przekonana do tego typu obuwia. Nie wiem czemu, ale rzadko trafiam na wygodne. Przeważnie ciągle mnie obcierają. Wolę mokasyny:) Poszperałam wiec na znanym portalu aukcyjnym. I znalazłam prawdziwe perełki.
  Te mokasyny na pierwszy rzut oka mnie nie zachwyciły. Powyginane i pogniecione wyglądały raczej jak buty babci. Nie wiem, czemu takie akurat skojarzenie;) Wczytałam się jednak w opis - firma Marks&Spencer (Footglove - dokładnie rzecz biorąc), buty 100% skóra. Sprzedawca deklarował, że były używane najwyżej kilka razy i są w stanie idealnym. Wyglądają mało atrakcyjnie, ponieważ przeleżały kilka miesięcy w magazynie, ale na nodze wszystko ładnie się wyprostuje. Mają ładny brązowy odcień, są z dobrego materiału, więc postanowiłam zaryzykować. Kupiłam je za 40 PLN. Na szczęście się nie rozczarowałam. Naprawdę wyglądały jak nowe, rozmiar też się zgadzał. Założyłam je na nogę i rzeczywiście po zagięciach nie ma już śladu. Uważam, że to bardzo udany zakup. Praktycznie nowe, skórzane buty za grosze.

  Kolejne buty również znalazłam w internecie. Po nich od razu było widać porządne wykonanie. 
Podeszwa jest nie tylko klejona, ale też szyta. Po solidnym wykończeniu butów od razu widać, że to produkt z górnej półki. Zazwyczaj dobra firma = dobra jakość. Timberland raczej trzyma poziom, jeżeli chodzi o buty i dodatki. Mokasyny (nowe!) wystawione były od 1 PLN i spodziewałam się, że osiągną wysoką cenę. W końcu w butiku kosztują po przecenie prawie 300 PLN (wyjściowo 499,99 PLN, sic!). Mimo to postanowiłam o nie zawalczyć. Stwierdziłam, że mogę zapłacić 100 PLN. W zasadzie byłam niemal pewna, że ktoś mnie przebije i finalnie kupi je za ok 200 PLN. Ja tyle za mokasyny (nawet markowe) nie zapłacę. Walka na aukcji trwała do ostatniej sekundy, ale wygrałam!:) Co prawda musiałam trochę przekroczyć budżet i zapłaciłam za nie 108 PLN:)
  Jak widzicie, porządne, skórzane i markowe rzeczy może mieć prawie każdy. Nawet przy obecnych zarobkach, które mówiąc szczerze, często nie są zbyt wysokie. Zauważcie, że zwykłe skajowe mokasyny w Deichmannie czy w Streecie kosztują ok. 80 PLN. To tylko 28 PLN mniej, niż zapłaciłam za Timberlandy i aż 40 PLN więcej niż mokasyny M&S!. A wiadomo, że lichej jakości buty wystarczą na sezon, góra dwa. Te, które nabyłam, powinny służyć mi jeszcze długo. Mają uniwersalny kolor i ponadczasowy wzór, więc nie ma obawy, że staną się szybko niemodne. Markowe dodatki nie muszą być domeną snobów i krezusów. Jak się odpowiednio poszuka, to Timberlandy, Vansy oraz inne porządne, firmowe obuwie można znaleźć za niewielkie pieniądze. Oczywiście takie okazje nie zdarzają się często i trzeba mieć trochę wprawy w szukaniu, ale opłaca się. Moja rada? Nie kupujcie pierwszych lepszych butów, które znajdziecie (chyba, że to megapromocja i trzeba się od razu decydować). Czasem warto poszperać w internecie, a można znaleźć perełkę.
  Prezentowane buty to nie koniec moich tzw. skórzanych zakupów. Kilka tygodni temu zgubiłam kurtkę... Możecie ją kojarzyć z jednego z poprzednich postów. Nie pytajcie tylko, jak to się stało, bo sama nie wiem. Pamiętam ostatni dzień, kiedy ją na sobie miałam, a potem nic.. luka w pamięci. Nie wiem, gdzie ją zostawiłam. Nie sądzę, żeby ktoś ją ukradł. Bardziej prawdopodobna jest opcja, że ją gdzieś położyłam i zapomniałam wziąć. Obdzwoniłam wszystkie miejsca, w których byłam, a nawet kontaktowałam się z biurem rzeczy znalezionych:) Nigdzie jej nie było. A ja przynajmniej mam czyste sumienie, że szukałam. Kurtka przepadła i tyle. Musiałam poszukać nowej, bo jak wiadomo, klimat jest nieprzewidywalny i kurtka może mi się przydać nawet w sierpniu. Z pomocą znowu przyszedł mi znany portal aukcyjny. Sprawdzałam, czy ktoś przypadkiem nie sprzedaje takiej samej, jak zgubiłam (może nawet moją;). I była, ale w nie moim rozmiarze. Za to moją uwagę zwróciła czarna skórzana kurtka Pull&Bear typu biker. Z opisu wynikało, że była używana (podobno 2 razy), ale że jest w stanie idealnym. Na zdjęciach rzeczywiście tak wyglądała. Cena 180 PLN. Jak sami wiecie, w sieciówkach typu Pull&Bear, Stradivarius czy Zara nawet nieskórzana kurtka potrafi kosztować 199 PLN albo i więcej. A tu niecałe 200 PLN za skórę. Dla mnie to i tak było ciut za dużo i stargowałam cenę do 150 PLN. Za tyle to nawet ciężko kupić ramoneskę z ekoskóry. A w Pull&Bear skórzane kurtki kosztują z reguły ponad 350 PLN. Nabyłam ją więc za mniej niż połowę ceny sklepowej. Nie mogłam się doczekać paczki. Trochę się obawiałam, bo nie lubię kurtek kupować bez przymierzania. Z reguły noszę rozmiar S, ale z kurtkami jest różnie. W S często ciężko mi się dopiąć, a znowu w M są za długie rękawy itp. Na szczęście kurtka przyszła taka, jak na zdjęciach. Żadnych śladów użytkowania, a co najważniejsze, rozmiar dobrany idealnie. Nadal żałuję tamtej kurtki, ale nie ma co się zamartwiać. Mam nową, fajną i do tego skórzaną. Gdybym nie zgubiła poprzedniej, prawdopodobnie nie znalazłabym tej. Ale nie chcę zaryzykować stwierdzenia, że czasami warto coś zgubić:)

 
  Żeby znaleźć coś wyjątkowego w sieci, czasem trzeba poświęcić trochę czasu i energii. Moim zdaniem - warto. Lubicie polować na takie okazje?

1 komentarz:

  1. Te drugie mokasyny bomba! :-)
    Ja niestety nie umiem szukać takich okazji, dlatego ciesze sie ze tutaj mam od groma outletow wiec okazje sie same trafiaja. Bo w Polsce to zawsze wydawalam zbyt duze pieniadze :-(

    OdpowiedzUsuń