niedziela, 29 czerwca 2014

DISCOloration without a fee

  Z zamiarem dekoloryzacji nosiłam się już od dawna. Denerwowało mnie, że moje włosy, które teoretycznie były w kolorze ciemnego brązu, wyglądały na czarne. Marzyłam o jasnym brązie, ewentualnie – ciemnym blondzie. Z decyzją jednak trochę zwlekałam. Dlaczego? Ceny dekoloryzacji w niektórych salonach odstraszają. Wystarczy spojrzeć na cenniki na stronach internetowych. Dla właścicielek długich włosów taki zabieg to koszt ok. 400 PLN (dekoloryzacja + nowy kolor). Oczywiście trzeba się nastawić na to, że fryzjerzy lubią wymyślać zabiegi, które jeszcze podbiją tę kwotę. I prawdopodobnie będą też namawiać na zakup kosmetyków, które są wręcz niezbędne po zabiegu. Takie zachowanie jest dość popularne, szczególnie w tych markowych salonach. Trzeba więc być bardzo asertywną, bo można zostawić u fryzjera pół wypłaty:) To jeden powód, a drugi to taki, że kilka osób (nawet fryzjerów!) przestrzegało mnie przed tym zabiegiem. Co prawda jedną dekoloryzację już miałam kilka lat temu, ale i tak trochę się martwiłam o kondycję włosów (bo lekko to one nie mają;)). Fryzjerzy proponowali, że może lepiej zrobić jaśniejsze pasemka (yyy były dobre, ale 10 lat temu:)) i w ten sposób stopniowo wychodzić z ciemnego koloru. Czasem jest tak, że trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i nie ufać nawet osobom, które zajmują się czymś zawodowo. W końcu się zdecydowałam i wbrew ostrzeżeniom rozjaśniłam włosy. Po tym wszystkim, co usłyszałam i wyczytałam w sieci, postanowiłam zebrać najczęściej powtarzane mity na temat dekoloryzacji. Może dzięki temu nikt już nie będzie się wahał:) Bo dekoloryzacja to naprawdę nic nadzwyczajnego.

Mit nr 1 – Dekoloryzacja niszczy włosy

Tak, niszczy. Ale nie bardziej niż rozjaśnianie, baleyage czy farbowanie. Tak szczerze, to co teraz nie niszczy włosów? Nawet niektóre źle dobrane odżywki (co za paradoks) potrafią zniszczyć włosy. Po zabiegu będą trochę przesuszone w dotyku i to wszystko. Na pewno nikt nie zauważy, że są matowe, przesuszone itp. Wystarczy zaopatrzyć się w nawilżająca maskę do włosów i będzie dobrze.

Mit nr 2 – Z czarnych włosów nie da się uzyskać jasnego blondu

Wszystko się da zrobić, trzeba tylko wybrać fryzjera, który zna się na swojej pracy. Kilka lat temu miałam już jedną dekoloryzację. Pamiętam, jak kupiłam farbę – średni brąz, a wyszły mi czarne włosy! Dosłownie czarne, aż z granatowym połyskiem. Z takim kolorem na głowie trafiłam do fryzjera i ... powiedziałam, że chcę jasny blond. Od razu zastrzegł, że to proste nie będzie, żebym się przygotowała na co najmniej 4 godziny na fotelu (miałam długie włosy) i na sytuację, że to może nie być ładny chłodny blond. Fryzjer jednak stanął na wysokości zadania i wyszłam z salonu bardzo zadowolona. Jeżeli zastanawiacie się, dlaczego tym razem nie poszłam do tego salonu to już mówię – robiłam dekoloryzację podczas pokazów organizowanych przez Francka Provosta. A oni organizują takie eventy bardzo rzadko. Dekoloryzacja w salonie w cenie regularnej kosztuje 450 PLN. Trochę za dużo.

Mit nr 3 – Po dekoloryzacji włosy ciemnieją

Może nie tyle ciemnieją, co bardzo szybko łapią pigment. Dlatego zaraz po dekoloryzacji trzeba koloryzować włosy farbą o 2-3 tony jaśniejszą.

Mit nr 4 – Dekoloryzacji lepiej nie przeprowadzać samodzielnie w domu

Ciężko powiedzieć. Jeżeli ktoś ma zdolności fryzjerskie, to można. Ale jest to trudne. Po pierwsze trzeba wiedzieć jakiego preparatu użyć i jak długo go trzymać na włosach. Po drugie, technicznie może być ciężko – nałożyć preparat z tyłu głowy? O ile przy koloryzacji to nic nadzwyczajnego, tak przy dekoloryzacji łatwo nie jest. Poza tym u fryzjera mamy świadomość, że ktoś się tym zajmuje, pilnuje czasu i w ogóle wie, co robi, więc wyjdziemy z ładnym kolorem. Lepiej nie ryzykować.

  Pamiętajcie, że dekoloryzacja to nie jest zwykłe rozjaśnianie, tylko pozbywanie się pigmentu. Po zabiegu włosy przyjmują rudo-żółty kolor i dlatego najłatwiej jest je zafarbować na ciepłe odcienie. Aby mieć chłodny odcień, trzeba się trochę pomęczyć. Jednak doświadczony fryzjer i z tym sobie poradzi.

Jak to wyglądało u mnie?


  Nie chciałam wydawać fortuny na nową fryzurę. W większości salonów dekoloryzacja jest traktowana jako tzw. usługa ekstra i ceny są kosmiczne. Fryzjer to też zawód i za dobrze wykonaną usługę trzeba zapłacić. Ale bez przesady. Trochę mnie bawi, jak w niektórych salonach z pietyzmem podchodzą do włosów. W jednym spotkałam się nawet z opinią, że trzeba zrobić usg włosa przed zabiegiem (koszt 30 PLN, wynik od ręki).  Nawet nie będę tego komentować:) Porównałam więc ceny dekoloryzacji w różnych salonach, poszukałam opinii w sieci i... poszłam na darmowy zabieg do szkoły fryzjerskiej:P Byłam w Akademii Pro-Activ przy ul. Międzynarodowej w Warszawie. Na ich stronie można się zapisać na wizytę i to nie tylko do fryzjera. Oferują np. manicure, pedicure i zabiegi na twarz i ciało. Bardzo często szukają tam modelek i modeli, na których mogą się czegoś nauczyć. Oczywiście pod okiem instruktora. Za zabiegi nie płaci się tam przeważnie nic, ewentualnie tylko za materiały. Ja miałam to szczęście, że załapałam się na zajęcia z dekoloryzacji jako „pomoc naukowa”. Trochę się martwiłam, czy wszystko pójdzie zgodnie z planem, ale obawy szybko minęły. Atmosfera była bardzo miła. Niemniej jednak jest to opcja dla odważnych i cierpliwych osób. Pamiętajcie, że to tylko kandydaci na fryzjerów, a nie fryzjerzy. Ja jednak uważam, że było warto. To naprawdę znaczna oszczędność, a efekty porównywalne do wizyty w profesjonalnym salonie.

Moja ocena wizyty:


Plusy:

- wszystkie zabiegi były darmowe (dekoloryzacja + koloryzacja + ampułka z odżywką + podcięcie grzywki)

- doświadczony fryzjer nadzorował każdy krok kursantki, więc miałam pewność, że nic złego się nie wydarzy;)

- miła atmosfera

Minusy:

- kursantka była niewprawiona, więc wszystko robiła wolno

- musiałam się dostosować z terminem, gdyż kursy mają określony program i wszystko robią w konkretnym czasie. Jeżeli są zajęcia z upinania fryzur wizytowych, to dekoloryzacji nie zrobią

- kolor nie do końca mi się spodobał. Chciałam chłodny odcień, a wyszedł ciepły. Po kilku dniach się jednak przyzwyczaiłam i jest dobrze

Moje włosy przed dekoloryzacją:



I po zabiegu:

 



  Co sądzicie o korzystaniu z darmowych zabiegów? Czy może wolicie zapłacić i mieć świadomość, że zajmuje się wami profesjonalista?


6 komentarzy:

  1. Przyjemny blog :)! http://ladyginewra10.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. czy mogłabyś podać adres ich strony? bo nigdzie nie mogę znaleźć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście:) http://dobrestudium.pl/uslugi_kosmetyczne.html.php

      Usuń
    2. dziękuję! :) też zamierzam się do nich wybrać

      Usuń
  3. Ładne zdjęcia!
    www.magfashion.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładny ten nowy kolor :)

    OdpowiedzUsuń