środa, 16 kwietnia 2014

Look like a million dollars but... pay little!

  Wiosna w pełni. Temperatury stają się coraz wyższe. W końcu! Wraz z nową porą roku czas zmienić ubrania. Swetry i kurtki muszą powędrować na dno szafy i zrobić miejsce na nowe rzeczy. Znowu na ulicach zaczną królować neonowe koszule, krótkie spódnice, szorty i sandałki. Co sezon pojawia się jakiś nowy trend. Wiadomo, moda jest zmienna, jednak niektóre elementy garderoby od lat cieszą się popularnością. Koszula w kratę i dżinsowe szorty to zestaw, który ma lub chce mieć w swojej szafie prawie każda kobieta. Połączenie uniwersalne – pasuje zarówno na zakupy, jak i spotkanie ze znajomymi. Wiek też nie jest tu ograniczeniem. Dla starszych osób (lub tych, które nie czują się komfortowo z odsłoniętymi nogami) zamiast typowych szortów proponuję bermudy. Ot, prosty, niezobowiązujący, codzienny zestaw. Ze znalezieniem odpowiedniej koszuli i idealnych spodenek nie powinno być problemu – te rzeczy są w prawie każdej sieciówce. Problem może się pojawić dopiero w momencie, gdy podejdziemy do kasy. Dziś przedstawię Wam dwie wersje stroju w tym samym stylu – tańszą i droższą. 


  
  Panuje przekonanie, że droższe rzeczy są lepszej jakości. Rzeczywiście czasami tak jest. Dobre materiały trochę kosztują (np. kaszmir czy jedwab). Jeżeli dodatkowo ubranie jest ręcznie szyte lub zdobione, to jego cena też będzie wyższa. Odzwierciedla się to w jakości – takie rzeczy są przyjemne w dotyku i nie farbują w praniu. Jednak ta zasada nie zawsze się sprawdza, zwłaszcza w przypadku ubrań z sieciówek (nawet tych "droższych"). Przeważnie płacimy za metkę i markowy znaczek. 
  Jak już wspominałam, zdecydowałam się połączyć koszulę i szorty. Postanowiłam sprawdzić sklep, który słynie z tego typu ubrań. Jest nim oczywiście amerykańska marka Hollister. Firma produkuje ubrania dla młodych ludzi (do 30 roku życia). Jak zapewne wiecie, sieć należy do grupy Abercrombie & Fitch. Ponieważ jest nastawiona na młodych, ma znacznie niższe ceny niż wspomniany Abercrombie. Tyle, że te niższe ceny zadowolą tylko Amerykanów. Na nasze warunki to nadal jedna z droższych sieciówek. Z tego, co mi wiadomo, w Polsce jest jak na razie tylko jeden butik (w Galerii Mokotów). Jeżeli ktoś mieszka daleko od Warszawy, a chciałby kupić rzeczy z Hollistera, zostaje sklep internetowy i słynny portal aukcyjny. Wystrój sklepu nawiązuje do słonecznej Kalifornii: na monitorach cały czas wyświetlane są plaże, w głośnikach poza muzyką słychać szum fal. Jedyny minus – w butiku jest naprawdę ciemno, przez co kolory ubrań wyglądają trochę inaczej niż na zewnątrz. Nie jest to jednak duża przeszkoda w zakupach. Jak wiadomo, Hollister słynie głównie z szortów. Rzeczywiście w sklepie jest pełno różnych modeli. Trochę czasu upłynęło, zanim znalazłam odpowiednie. Polowałam na niebieskie, lekko postrzępione, z wyższym stanem. Z koszulą miałam mniejszy problem – był tylko jeden fason, tyle że w 4 kolorach. Udało mi się wybrać odpowiedni zestaw i poszłam do przymierzalni (trzeba tu dodać, że trochę lepiej oświetlonej niż reszta sklepu). 


  Cena koszuli ze zdjęcia to 199 PLN. W składzie ma 100% bawełny i została wyprodukowana w Indiach. Plusy: jest miła w dotyku, nie gniecie się bardzo, ma idealną dla mnie długość, jest cienka i przyjemnie się ją nosi. Minusy: niedokładne wykonanie. Gdzieniegdzie sterczały nitki, a to w końcu nowy ciuch. Po koszuli za taką cenę spodziewałam się lepszego wykonania. Mimo to bardzo mi się podoba.

   Szorty z Hollistera to wydatek rzędu 249 PLN. Praktycznie większość krótkich spodenek jest tam w takiej właśnie cenie. Muszę przyznać, że wzornictwo w tym sklepie jest naprawdę ciekawe. Przeszycia, przetarcia, koronki – to jest to, czego w szortach szukam. Uważam jednak, że 249 PLN to stanowczo za dużo jak na taki ciuch. W końcu to tylko krótkie spodenki. Ponadto „made in China”. 

  Taki sam zestaw starałam się skomponować, wykorzystując tańsze ubrania. W tym celu odwiedziłam sklepy Pull&Bear i Cropp. A oto efekt:

  Koszula pochodzi z Croppa. Jej regularna cena to 69,90 PLN, ale teraz obowiązuje na ten model promocja i kosztuje 49,99 PLN (jest w dwóch wariantach kolorystycznych). Podobnie jak ta z Hollistera ma w składzie 100% bawełny. Według mnie układa się równie dobrze co droższy odpowiednik, a dodatkowo jest w korzystnej cenie. Do jej wykonania nie mam zastrzeżeń. 


  Szorty do łup z Pull&Bear. Ich cena wynosi 69,90 PLN. Co prawda te ze zdjęcia kupiłam w zeszłym roku (za 39,90 PLN podczas wyprzedaży), ale teraz jest dostępny w zasadzie identyczny model. Jak już wspominałam, lubię dżinsy z przetarciami, ale w tej samej cenie w Pullu jest też model jednolity - dla osób, które wolą klasyczne wzory.  


  Podsumujmy. Za zestaw w Hollisterze zapłacilibyśmy 449 PLN. W kombinacji Cropp/Pull&Bear - 119,80 PLN. W portfelu zostaje więc 329,20 PLN! Natomiast skład i jakość ubrań – porównywalne. Oczywiście taki set trzeba dopracować dodatkami, ale to już indywidualna kwestia. 


   A jak Wy uważacie, widać  różnicę? Tym razem musicie mi wybaczyć słabą jakość zdjęć. Jest to pierwszy wpis z tego cyklu. Zdjęcia kolejnych zestawów z porównaniem cen będą lepszej jakości.

4 komentarze:

  1. Nice look! I like desings like this ;)
    Welcome:

    www.magfashion.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tylko jeszcze dodam, że na kaszmirze i jedwabiu też się można przejechać. Często jest sztuczny albo z domieszką sztucznych włókien. W sieciówkach z tzw. średniej półki (Echo, Monnarai itp.) i tak króluje polyester. Najtańszy bazarowy materiał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się już doczekać sezonu na szorty!! Bardzo mocno się do niego przygotowuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna koszula ! Zapraszam do siebie http//brofashionkilla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń