sobota, 5 kwietnia 2014

Looking for the job - part 2



 Urząd Pracy - fakty i mity  

  Urząd Pracy to (paradoksalnie) ostatnie miejsce, do którego ludzie, którzy szukają zatrudnienia, mają ochotę pójść. Czy słusznie? Jeżeli jesteście ciekawi, co naprawdę oferuje Urząd Pracy, zachęcam do lektury dalszej części tekstu. 

  Urząd Pracy, jak sama nazwa wskazuje, powinien pomagać w znalezieniu pracy. Do instytucji codziennie napływa kilkanaście informacji o nowych wolnych stanowiskach. Aby skorzystać z pomocy Urzędu, trzeba się tam najpierw zarejestrować. Szczegóły dotyczące rejestracji znajdziecie na stronie urzędu właściwego dla Waszego miejsca zamieszkania (zwróćcie uwagę, że chodzi o miejsce zamieszkania, a nie zameldowania). Zasady wszędzie są jednak takie same: należy zgłosić się z dowodem osobistym, dyplomem ukończenia studiów lub ostatniej szkoły oraz wszystkimi świadectwami pracy i umowami (tych umów w rzeczywistości nigdy nie przeglądają. Przy rejestracji zawsze chcą zobaczyć tylko tę ostatnią, ale na wszelki wypadek lepiej zabrać ze sobą wszystkie). Jeżeli macie w dowodzie inny adres niż ten pod którym obecnie przebywacie, a chcecie się zarejestrować – nic straconego.  Należy się tymczasowo zameldować i z uzyskanym dokumentem pójść do UP. Aby się zameldować na pobyt czasowy, należy pobrać plik ze strony Urzędu Miasta/Dzielnicy, wypełnić go oraz poprosić właściciela lokalu o akt własności mieszkania (może to być też wypis z księgi wieczystej lub orzeczenie sądu). Następnie z dokumentami należy udać się do wyżej wymienionej instytucji, gdzie w dziale meldunków dostaniemy druk potwierdzający, że przebywamy pod wskazanym adresem. Zameldowanie tymczasowe jest wyłącznie informacją o tym, że przez określony czas mieszkamy we wskazanym miejscu. Tu według mnie pojawia się pierwszy problem dla osób, które chcą się zarejestrować w UP niezgodnym z miejscem stałego pobytu. Wiadomo, że jeżeli mieszkamy we Wrocławiu, ale zameldowani jesteśmy np. u rodziców w Lublinie, to nie będziemy przecież szukać pracy w rodzinnym mieście. Niestety samo oświadczenie, że przebywamy pod innym adresem nie wystarcza – trzeba mieć na to dowód i koniec. To niby tylko formalność, ale trochę czasu trzeba na to poświęcić. Problem mogą mieć osoby, które wynajmują mieszkanie - nie każdy właściciel chce dać zgodę na zameldowanie, choć tak naprawdę jest to jego obowiązek (mieszkania wynajmowane są często "na lewo", a jeżeli lokator to gdzieś zgłosi, na właściciela może zostać nałożona duża kara pieniężna. Dlatego też tacy ludzie nie chcą, aby ktokolwiek z lokatorów zgłaszał w urzędzie swój pobyt). Może za jakiś czas przepisy zostaną uproszczone. Wróćmy jednak do Urzędu Pracy. Udało nam się szczęśliwie zarejestrować (sama procedura trwa ok. 20 minut, gdyż dostajemy mnóstwo dokumentów do podpisania) i co teraz? Niestety w większości przypadków – NIC.

  Kto może znaleźć pracę w UP? Nie ukrywajmy, największe szanse mają osoby z wykształceniem średnim lub zawodowym. Wystarczy wejść na stronę jakiegokolwiek urzędu w jakimkolwiek mieście i przejrzeć oferty pracy. Te, które najczęściej się powtarzają, to: kucharz, magazynier, spawacz, fryzjer, sprzedawca. Osoby ukierunkowane na takie posady długo bezrobotnymi nie będą, ale co z resztą? Duże szanse na pomoc z UP mają też absolwenci wyższych uczelni i szkół ponadgimnazjalnych. Kluczowe jest tu słowo "pomoc", bo pracą tego za bardzo nazwać nie można. Przez rok od ukończenia szkoły urząd może sfinansować staż. Jest to dobre rozwiązanie dla osób, które w ogóle nie mają doświadczenia zawodowego. Niestety poza doświadczeniem niewiele zyskają. Kwota, jaką otrzymuje stażysta, wynosi ok. 800 PLN netto miesięcznie. Należy tu dodać, że staż to 8h przez 5 dni w tygodniu, które taka osoba spędza w pracy. Czasy, kiedy na stażu parzyło się kawę już dawno minęły i stażyści dostają przeważnie zadania, których nikomu innemu nie chce się robić. Reasumując - za 800 PLN stażysta pracuje jak każdy inny pracownik. Nie uważacie, że dla osób, które poświęciły sporo czasu na kształcenie się, to trochę mało? Moim zdaniem powinni utworzyć mniej ofert stażowych, ale za to podwyższyć tę kwotę do chociażby najniższej krajowej. Niemniej jednak, jeżeli komuś zależy na zdobyciu doświadczenia, staż jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Zawsze to lepsze niż bezpłatny staż, który oferuje większość firm. Minusem jest to, że zaraz po sezonie obron na uczelniach UP jest wręcz zasypany podaniami o staże. Dlatego też otrzymanie go nie jest łatwą sprawą, ale prędzej czy poźniej takiej oferty doczeka się każdy, kto spełnia wymagania. Trzeba tu dodać, że podczas stażu taka osoba nie może mieć dodatkowego źródła dochodu. W innym przypadku traci prawo do odbywania stażu. Nie wiem, kto to wymyślił, ale za 800 PLN mało kto potrafi się utrzymać. Tak więc staż jest raczej dla osób, którym rodzice lub ktokolwiek inny pomaga finansowo.

  Spotkałam się z opinią, że Urząd Pracy wielu osobom kojarzy się wręcz z patologią. W każdym serialu czy filmie UP traktowany jest z „przymrużeniem oka”, jako miejsce, gdzie cwani bezrobotni chcą wyciągnąć zasiłki – bo pracy to żaden z nich nie chce. Prawdą jest, że można tam spotkać i takie przypadki. To jednak mniejszość (muszę przyznać, że trochę ich rozumiem - po co ktoś ma siedzieć po 8 godzin w pracy, której nawet nie lubi, jak może dostać pieniądze i spędzać czas tak jak chce?). O takich "osobistściach" po UP krążą już legendy. Zwykle przewijają się tam jednak młodzi ludzie. Takie osoby wcale nie liczą na znalezienie w ten sposób pracy. Chcą mieć po prostu ubezpieczenie. To jeden z kilku plusów UP. Wszyscy zarejestrowani mają odprowadzana składkę zdrowotną, przez co mogą korzystać z usług lekarzy na koszt NFZ.

  Reasumując - pracy najlepiej szukać na własną rękę, gdyż na UP nie ma co liczyć. Warto się tam jednak zarejestrować dla wspomnianego ubezpieczenia i dla dotacji na własną działalność gospodarczą, co opiszę niebawem.
 
Macie jakieś doświadczenie związane z Urzędem Pracy?

5 komentarzy:

  1. Bezpłatne staże... Powinni tego zabronić! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie szukam pracy, ale artykuł ciekawy.
    zapraszam na nowy post:
    www.magfashion.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie jeszcze nie szukam pracy, ale zawsze interesowało mnie jak to jest z tym urzędem pracy. Cóż teraz z pracą trudno. Takie smutne czasy.

    OdpowiedzUsuń
  4. ".....jako miejsce, gdzie cwani bezrobotni chcą wyciągnąć zasiłki – bo pracy to żaden z nich nie chce. Prawdą jest, że można tam spotkać i takie przypadki. To jednak mniejszość (muszę przyznać, że trochę ich rozumiem - po co ktoś ma siedzieć po 8 godzin w pracy, której nawet nie lubi, jak może dostać pieniądze i spędzać czas tak jak chce?)...."

    Nie istnieje coś takiego ,że "cwani" bezrobotni wyłudzają zasiłki. Zasiłków sie nie wyłudza tylko pobiera. Dostają je osoby które wcześniej pracowały i nabyły uprawnienia do tego typu świadczeń. W innym przypadku UP ich nie przyznaje. To nie jest tak ,że nie chce sie pracować to idę do urzedu po zasiłek, bo w Polsce "za darmo" żadnych zasiłków nie dają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam swiadkiem, kiedy kobitka obok biurka w ktorym ja sie rejestrowalam migała sie od pracy i urzedas wprost zapytał, czy tak w ogole to chce pracowac czy nie ?
    a oferte dostala do sklepu z ubraniami, ja bym ją brała :P

    OdpowiedzUsuń