piątek, 11 kwietnia 2014

Animal print!

  Chyba każdy lubi wyprzedaże. Nie ukrywajmy - większość ubrań w sieciówkach nie jest warta swoich regularnych cen. Gdy na metkach pojawia się -50% czy -70%, w sklepach panuje istny chaos: kilkumetrowe kolejki do przymierzalni, ciuchy leżą na podłodze, ludzie jak w transie przeglądają kolejne wieszaki. No dobra, może trochę przesadzam:) Ponieważ do letnich wyprzedaży jeszcze daleko, dziś zaprezentuję Wam pewne buty. 

  
Botki pochodzą z Reserved z kolekcji jesień/zima. Ich regularna cena to 99,99 PLN. Choć wizualnie prezentują się ciekawie, moim zdaniem nie były warte tej ceny. Dlaczego? Po pierwsze materiał – o fakturze podobnej do zamszu. Trzeba przyznać, że do wzoru w panterkę pasuje idealnie, ale niestety znacznie ogranicza możliwości noszenia takich butów. Jeżeli nagle złapie nas deszcz, to możemy się pożegnać z ich fasonem. Taki materiał jest podatny na odkształcenia i dość szybko się niszczy. Impregnaty niewiele w tej kwestii pomagają. Po drugie – sposób wykonania. Podeszwa jest przymocowana w taki sposób, że łatwo może się rozkleić. Miałam już kilka par butów z tak wykonaną podeszwą i niestety, niektóre po kilku wyjściach musiałam reklamować. Niemniej jednak botki bardzo mi się podobały i chciałam je mieć. Jakimś cudem udało mi się zachować racjonalne myślenie i czekałam do wyprzedaży - ale się nie doczekałam! Cena spadła początkowo do 69,90 PLN, czyli nie tak dużo, ale ze sklepu internetowego zniknęły dwa najbardziej popularne rozmiary. W tym mój. W sklepie stacjonarnym też nie mogłam ich znaleźć. Jak na złość inne rozmiary dało się jeszcze upolować. Prawie pogodziłam się z myślą, że ich nie nabędę, jednak z nadzieją ciągle zerkałam na stronę internetową, czy może jakimś zrządzeniem losu mój rozmiar jest dostępny. Niestety nie był. Za to cena spadła do 44,99 PLN i bardzo szybko zniknęły wszystkie rozmiary. 
  Mniej więcej tydzień temu, zupełnie przypadkowo, byłam w Reserved i zobaczyłam botki w panterkę! Z ciekawości podeszłam do nich i przeżyłam miłe zaskoczenie - zostały dwie pary o rozmiarach 36 i 37 za 39,90 PLN. Ucieszyłam się, złapałam swój rozmiar i poszłam przymierzyć. Moja radość nie trwała długo. Szybko zrozumiałam, dlaczego jeszcze nikt ich nie kupił – były lekko uszkodzone. Elastyczna wstawka była rozerwana. Co w takiej sytuacji należy zrobić? Odstawić na półkę? Ja zaczęłam się zastanawiać, czy da się je naprawić. Na szczęście w przypadku tych butów uszkodzenie było małe, a do tego rozerwały się po szwie (tak mi się wydawało). Czyli jakaś szansa naprawy była. Jeżeli towar jest uszkodzony (nawet ten z przeceny), to można negocjować zniżkę. Ja dostałam aż 45%! Finalnie za buty zapłaciłam 21,95 PLN. Minusy są takie, że towaru ze zniżką nie można zwrócić ani reklamować na tę wadę. Jednak za taką cenę szkoda byłoby ich nie kupić. Następnym krokiem była naprawa usterki. Początkowo myślałam, że zrobi to krawiec. Nie wiem czemu, ale wydawało mi się, że to tańsze rozwiązanie. W końcu to buty wykonane z cienkiego materiału. Niestety okazało się, że krawiec ma „płaską” maszynę, a butami, nawet w przypadku zszycia materiału, zajmuje się szewc. Szewc dokładnie obejrzał but i stwierdził, że materiał nie jest rozerwany tylko wyrwany, bo elastyczna wstawka była za płytko wszyta. Za 5 PLN naprawił usterkę, a ja mogę cieszyć się butami. Ingerencja szewca jest prawie niewidoczna. Co prawda od wewnętrznej strony widać trochę klej (oprócz zszycia naprawione miejsce zostało dodatkowo podklejone), ale nie rzuca się to w oczy.

   
  Pamiętajcie, jeżeli towar ma jakąś wadę, trzeba ocenić, czy jest szansa naprawy i ile może ona kosztować. Dopiero później negocjujcie zniżkę (nie we wszystkich sieciówkach jest to możliwe, ale o tym napiszę innym razem). Rabat powinien pokryć koszty związane z naprawę ubrania czy dodatków. Oderwany guzik, zepsuty suwak – to rzeczy, które można łatwo i tanio naprawić. A na to też należy się zniżka. Jeżeli natomiast jest to poważna usterka, jak np. rozerwany rękaw w swetrze (nie na szwie – bo taki można zszyć), to żaden rabat nam tego nie wynagrodzi i nie ma co na siłę takiej rzeczy kupować, nawet za 20 PLN. Prawdopodobnie nigdy nie założymy podartej bluzki, a zwrócić też jej nie będzie można. Jak widać, nawet rzeczy mocno przecenione można kupić jeszcze taniej.

Macie listę sklepów, w których rabaty są bezproblemowo udzielane?

8 komentarzy:

  1. Buty fajne, ale dość odważny wzór. Dozwolone do lat 20:) Może 25.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od sytuacji, a nie od wieku. Na spotkanie, gdzie jest wymagany oficjalny strój bym ich nie założyła, ale na co dzień czemu nie. A dodam, że mam trochę więcej niż 25 lat. Jeżeli połączy je się z odpowiednimi ubraniami to takie buty można nosić i w wieku 30 lat. Ale to oczywiście kwestia gustu.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Świetne buty!

    http://hiddenndreamms.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za butami tzw. bez podeszwy bo się szybko niszczą, ale print jest super!
    www.antymarka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. W Zarze ostatnio nie udało mi się uzyskać rabatu na źle wszyty kołnierzyk, choć była szansa żeby naprawić usterkę. Na pytanie o rabat pani werbalnie pokazała mi środkowy palec :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich sytuacjach warto prosić o rozmowę z kierownikiem. Oni z reguły nie robią problemów z udzieleniem rabatu:)

      Usuń
  5. Gratuluję rewelacyjnego zakupu:) i ta cena, robi wrażenie... ;)

    OdpowiedzUsuń