piątek, 28 marca 2014

Restaurant today? Why not!


  Raz na jakiś czas każdy ma ochotę zjeść coś „na mieście”. Restauracje mają przeważnie bogate menu, a potrawy często są ładnie podane i dobrze smakują. W zasadzie z restauracjami jest tylko jeden problem – trzeba w nich płacić i to nie mało. Nie ma sensu jednak popadać w skrajność i ich unikać. Przyjemnie jest czasem gdzieś wyjść i nie gotować w domu. Trochę "luksusu" jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Dodatkowo są sposoby, aby zjeść pyszne potrawy w dobrych warszawskich restauracjach za nieduże pieniądze. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie pójść i kiedy. 
  Obiad dla dwóch osób w porządnej knajpce to wydatek minimum 80 PLN. Jeżeli doliczymy deser i napoje, to często rachunek przekracza 100 PLN. Wiele osób narzeka, że nie chodzi do restauracji, ponieważ jest to kosztowne. Dodatkowo znaczna część społeczeństwa rezerwuje stolik w knajpce tylko na specjalne okazje: randka, rocznica, urodziny. A przecież obiad w restauracji to świetna okazja, aby oderwać się od codziennych obowiązków. Naprawdę nie trzeba dużo zarabiać, aby było nas na to stać. Wystarczy wiedzieć, kiedy do knajpy pójść. Wiele z nich organizuje tzw. „happy hours” i często za 1/3 wyjściowej ceny można zjeść porządny posiłek. Dziś proponuję Wam, abyście zapoznali się z ofertą dwóch restauracji: „Bazyliszka” i „Szwejka”. Obie utrzymane są w podobnym klimacie – według mnie jest to połączenie znanej i dobrej polskiej kuchni z niemieckimi i czeskimi akcentami. Słyszałam też opinię, że można się tam poczuć jak podczas „Octoberfest”.  Myślę, że każdy powinien wyrobić sobie własne zdanie o tych miejscach. Ja mogę jedynie zagwarantować, że nie rozczarujecie się menu. Dziś skupię się na restauracjach i propozycjach na obiad, ewentualnie kolację. Wyjście na lunch lub na drinka to zupełnie inna historia. O tym też niebawem napiszę.

Bazyliszek

  
  Restauracja znajduje się na warszawskiej starówce. Całe menu znajdziecie na jej stronie internetowej.  Ja skupię się na promocjach. A trochę ich tam jest.
  
  W poniedziałki i we wtorki "Bazyliszek" proponuje Sznycla olbrzyma. Sznycel razem z surówką i sałatką ziemniaczaną lub frytkami, w te dni, zjemy na jedyne 17,90 PLN. Należy tu dodać, że przed daniem głównym podawane są przystawki (wliczone w cenę). Jest to przeważanie kilka kromek chleba i pasty: jedna twarogowa, druga a la tatar. I tu zwłaszcza panie muszą uważać – sznycel olbrzym to naprawdę olbrzym. Nie warto więc za bardzo objadać się przystawkami. Pamiętam historię, jak jedna z koleżanek zamówiła to danie w "Bazyliszku". Efekt był taki, że najadły się wszystkie uczestniczki spotkania (a było ich 4). Obsługa była troszkę zdziwiona, że kilka osób dzieli się jednym daniem, ale naprawdę porcja była ogromna. We środę restauracja oferuje Stek z karkówki za 17,90 PLN (w zestawie dodatkowo masło czosnkowe, surówka i frytki). Od poniedziałku do środy w "Bazyliszku" jest też promocja dla amatorów złocistego płynu. Kufel małego piwa Tyskie (0,4 l) kosztuje 3,30 PLN, a dzbanek (1 l) 8,20 PLN. Trunki są tam niezwykle popularne w okresie letnim, gdy można posiedzieć pod parasolami na zewnątrz. Natomiast w czwartek i piątek w cenie 39,90 PLN możemy zjeść Mule w białym winie. To danie raczej dla wybranych. Na szczęście, jeżeli ktoś nie jest zwolennikiem owoców morza, w czwartek dodatkowo obowiązuje promocja na Delikatne piersi z kurczaka na szpinaku za 18,90 PLN. To danie również zostało przetestowane i jest godne polecenia. Zaznaczam, że aby zjeść je w całości, musimy być bardzo głodni. Biorąc pod uwagę fakt, że oferowane posiłki są smaczne i naprawdę duże, podane kwoty nie są wygórowane.  I oczywiście odpada nam czynność, której chyba nikt nie lubi - zmywanie naczyń. Do zmywarki też się same nie załadują.
  Dodatkowo idąc do tej knajpki, mamy okazję zaliczyć spacer po starówce. Nawet rodowici warszawiacy rzadko bywają w tych rejonach z powodu chronicznego braku czasu. "Bazyliszek" wygląda z zewnątrz na jedną z droższych restauracji. Jeżeli jednak zdecydujemy się na danie z promocji, na pewno nie obciążymy zbytnio portfela. Wbrew pozorom nie jest to też miejsce spotkań wyłącznie ludzi w średnim wieku, co mógłby sugerować wystrój. W dni, w które obowiązuje promocja na piwo, można spotkać wielu studentów (niedaleko starówki jest Uniwersytet i Akademia Teatralna). Trzeba tu zaznaczyć, że jest to jednak restauracja, a nie pub, więc atmosfera jest dość "oficjalna", ale sympatyczna. "Bazyliszek" ma sale zarówno na parterze, jak i na piętrze (oraz ogródek w okresie letnim). Ja proponuję zajmować zawsze stolik na górze (chyba, że jest ciepło, to wtedy zdecydowanie na zewnątrz) - panuje tam bardziej swobodna atmosfera niż na dole.

U Szwejka


  "U Szwejka" znajduje się praktycznie w centrum Warszawy, przy placu Konstytucji. W tej restauracji zawsze jest tłum. Jeżeli nie zarezerwujemy wcześniej stolika, możemy trochę poczekać, aż zwolni się miejsce. Nic w tym dziwnego, gdyż jedzenie podawane w "Szwejku" jest zawsze bardzo dobre, porcje duże, a promocje korzystne. Tyczy się to nie tylko dań głównych, ale też przystawek i deserów. Całe menu znajduje się na stronie restauracji. Ja wspomnę tylko o promocjach.

  W poniedziałki w cenie 15,90 PLN możemy zjeść Sznycel po wiedeńsku z sałatką i frytkami. Podobnie jak w "Bazyliszku" porcja jest ogromna i poprzedzona solidną przystawką (którą warto się podzielić z towarzyszami). We wtorek "Szwejk" ma przygotowaną ofertę dla amatorów owoców morza. Jeżeli kupimy jedną porcję krewetek, drugą otrzymamy gratis! I jeśli nie jesteśmy bardzo głodni, podzielimy się z osobami towarzyszącymi. W środę jest promocja na "Placek po Zbójnicku” za 21.90 PLN. W czwartek i piątek, podobnie jak w "Bazyliszku", w korzystnej cenie jest danie tylko dla odważnych, czyli Mule w  białym winie za 39,90 PLN oraz ostrygi za 6 PLN za sztukę. Osobiście nigdy się na te dania nie skusiłam i nie wiem, czy kiedykolwiek to nastąpi. Nawet jak by były serwowane za darmo:). W weekend jest za to promocja na danie kojarzące się z Bawarią – Golonka z pieca w cenie 3,90 PLN za 100 g. Należy tu zaznaczyć, że golonka jest „z kością”, a podawane porcje są duże. Chyba nie mają w ofercie małych golonek. To jedno z tych dań, które warto wziąć na pół z osobą towarzyszącą. A jeżeli ktoś nie chce się dzielić, będzie mógł poprosić o zapakowanie na wynos. W weekend w korzystnej cenie możemy zjeść również Bramborak, czyli placek ziemniaczany po węgiersku. Cena to 16,90 PLN. W "Szwejku" nie tylko dania główne są podawane w dużych porcjach. Tyczy się to również deserów. Mogę Wam polecić mus czekoladowy z sosem truskawkowym. Jeżeli do knajpy wybierają się dwie dziewczyny, z pewnością obie najedzą się jednym pucharkiem.

  Restauracja "U Szwejka" ma dość specyficzny klimat. Zawsze panuje tam półmrok i jest dość głośno. Trochę bardziej kameralnie i znacznie ciszej jest w sali na dole. Jedną z atrakcji jest poproszenie kelnera o podanie pieprzu - danie zostanie doprawione z gigantycznego młynka. Dodatkowo zawsze po tym, jak poprosimy o rachunek, zostaniemy poczęstowani "malinówką" - dość mocną:). Klienci "Szwejka" to ludzie w praktycznie każdym wieku. Można tam spotkać studentów, rodziny z dziećmi (mają specjalne menu dla najmłodszych, a w niedziele można zostawić dzieci z restauracyjną nianią) jak również osoby w średnim wieku czy też pracowników przeróżnych korporacji, którzy wyszli na lunch. Jeżeli chcecie zarezerwować stolik na weekend, radzę zadzwonić do restauracji nawet tydzień wcześniej. Myślę, że "Szwejk" to restauracja do której warto pójść większą grupą, ponieważ każdy znajdzie tam coś dla siebie, a dodatkowo będzie z kim się dzielić (jak pisałam wcześniej jest czym). Na romantyczne kolacje we dwoje, raczej wybrałabym inną knajpkę, ale to kwestia gustu.

  W "Szwejku" podawane jest też danie, które mi wyjątkowo posmakowało. Już niebawem na blogu pojawi się przepis na domową wersję... Zgadnijcie czego.

  A jakie są Wasze ulubione knajpy, nie tylko w Warszawie?

 



2 komentarze:

  1. lubie czasami zjesc cos na miescie :9
    dziekuje za wizyte<3
    http://zielonoma.blogspot.it

    OdpowiedzUsuń